Jak dziecko, senne przecierając oczy,
z głową w poduszce uporczywie prosi:
nie odchodź, mów mi jeszcze o czymkolwiek
(bo tak złowroga ciemność je nie połknie),
i póki strachem serduszko trzepoce,
nie wie na pewno, czego pragnie mocniej,
bajki, czy żebyś był po prastu przy nim.
Tak my - siądź wśród nas i bajaj - prosimy:
o tym, co zawsze dobrze pamiętamy,
ż' tu siedaimy i że jesteś z nami,
a my przy tobie, z tobą razem wszyscy,
którym są: godność i los ludzki bliskie.
Ty wiesz najlepiej : poeta nie blagier,
nie rzeczywistość szanuje, lecz prawdę.
Światło, co nasze umysły rozjaśnia,
gdyśmy osobno, nac gasi na zawsze.
Jak Hans Castorp w pani Chauchat ciało,
tak my nawzajem spójrzmy w siebie śmiało.
Przez twoje sława zgiełk się nie przebije -
między ohydą a pięknem kreśl linię,
serca z żałoby do nadziei podnieš.
Kosztalanyego złożyliśmy w grobie.
Jak rak, co jego stoczył, ludzkość zżera
coraz to państwa innego chimera.
Trwożnie patrzymy, skąd ciągle się walą
brunatne idee rozszalałą zgrają,
gdzie wre trucizna, która w nas się sączy?
Czy znajdziesz miejsce dla swoich słuchaczy?
Rzecz w tym, że kiedy mówisz, nie łagodnieć,
lecz nam, mężczyznom, trzeba dalej godnie
nimi pozostać, kobietom - w miłości,
bo coraz mniej jest ludzi wśród ludzkości.
Usiądź i znowu opowiadać zacznij.
Wśród zasłuchanych ktoś na ciebie patrzy.
Oczy radością błyszczą, że wśród białych
Europejczyka nareszcie spotkały.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论