Pustynia miłości


Most i rozgrzana betonowa droga,
dzień już opróżnia kieszenie,
wyjmuje wszystko po kolei.
Sam jesteś, wkoło zmierzchu osłupienie.

Krajobraz - wyrwa wyszarpana z ziemi,
w cieniu blizny jarzące zastygły.
Już zmierzch. Jeszcze w blaskach sztywnieją kontury,
słońce oślepia jeszcze. Lato, nie zapomnę nigdy.

Jest lato migotliwym upałem objęte:
Stoją, wiem, skrzydło nawet nie drgnie,
obraz zastygł, drób, jak niebiańskich cherubinów stado,
w klatkach z desek drzazg pełnych kuli się, pierzasty.

Pamiętasz jeszcze? Najpierw wiatr się zjawił;
po nim się objawiłá ziemia, potem klatka.
Żar i łajno. I jakieś refleksy ostatnie, daremny
łopot skrzydeł podrywa się z rzadka.

I pragnienie. Ja wtedy prosiłem o wodę.
Jeszcze brzmi w uszach łapczywe łykanie,
i po kolei gaszę stygnące złudzenia,
i trwam bezwładnie, cierpliwy jak kamień.

Mija lato i lata biegną, a nadzieje -
pusty kubek, co w słomę rzucony rdzewieje.


作者
皮林斯基·亚诺什

译者
Jerzy Ficowski

来源

https://www.babelmatrix.org/works/hu/Pilinszky_J%C3%A1nos-1921/A_szerelem_sivataga/pl/1930-Pustynia_mi%C5%82o%C5%9Bci


报错/编辑
  1. 初次上传:李大侠
添加诗作
其他版本
添加译本

PoemWiki 评分

暂无评分
轻点评分 ⇨
  1. 暂无评论    写评论