Śród zdziczałych stron błądzę sam:
Pra-zielsk; chwasty, smug po smugu
Znam… Dzikość pól tych dobrze znam.
To madziarski ugór.
Nad próchnem świętem schylam się:
Czystą tę rolę jakiś żre gad.
Hej, pod niebo aż chwast się pnie,
A gdzie – choć jeden kwiat?
Dzikie pędy kołują w krąg…
Duszę ziemi podglądam śpiącą,
Dawno minionych kwiatów woń
Odurza mię kochająco.
Cisza jest. Zielsko, badyle
Ciągną mię w dół, uśpią, zabiorą…
I ze śmiechem wiatr sunie w ślad
Nad wielkim ugorem.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论