Przekwitły piwonie i figa się cukruje
w nierealnym świecie. Jeszcze pachnie maciejka
i jeszcze echo niesie już zamilkły
śmiech spod miedzy. Życie
powoli się zatraca.
Mgła jesienna opada na nadzieje.
Nieodległe już dni szarugi i słoty,
chociaż we śnie życie
jeszcze nabiera kolorów czyichś oczu,
i w sercu kos wygwizduje na dwie czwarte,
i w głowie rojno jest od szpaków.
Sny, sny
zielone, niebieskie i piwne.
Sny o życiu, które było nie było…
Ale z życia i sen
powoli się wytrąca. Sen bez marzeń.
Czysty. Z życia wytrąca się jego esencja.
Z życia powoli wytrąca się kamień.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论