Otom ujrzał brzeg i winduję żagle.
Furii wichrów złych dotrzymałem pola.
Pośród Scylii paszcz, między burz tysiącem
Pot mnie oblewał.
Gdzie spokojna toń, statek zakotwiczę,
Nie odwiąże go żadna mara zwodna.
Ty, zatoko cisz, weź na swoje łono
Młodość burzliwą!
Choć folwarczek mam nie tak urodzajny,
Jak w Tarencie był czy w Larysie ślicznej,
I nie świeci skroś mrok świętego gąju
Tyburskię żródło;
Za to winnic dość oraz łan, co w darze
Złoty niesie kłos; i umiłowana
Wolność weszła w dom. Zali dobre bóstwa
Prosić o więcej?
Niech mnie, dokąd chce, rzuca los niestały,
Byle nadmiar trosk nie popsował chęci,
Wszędzie mogę iść i z pogodą ducha
W niebo spoglądać,
Ty mi jeno dłoń daj, Kameno miła!
Twa obecność śle mi błogosławieństwo.
I najdzikszy kąt kwieciem przyozdobi
Cicha twa lutnia.
Choćbym deptać miał wieczny śnieg Grenlandii
Lub gorący piach u etiopskich plemion,
Twoja ciepła pierś chroni mnie, Kameno,
Cień twej zasłony.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论