Otwarcie mostu


Zgłosił chłopak: „Dwa lub zabierasz!"
Ktoś komuś kartę podał…
Rzucił… za późno cofać teraz,
Ostatniej stawki szkoda –
W niej jego życie młode.

Karta nie idzie chłopakowi.
Krwawiąc się skronie pocą.
Stawka przepadła… pustka w głowie.
I bez nadziei nocą
Rusza, sam nie wie po co.

Już przed nim rzeka z rnastem nowym,
Chorągiew z wiatrem lata:
Most dziś święciły ważne głowy,
Pochód, kapela, kwiaty,
„Most świętej Małgorzaty".

Idzie na środek, gdzie spuścili
Majstrzy klamrę nad tonią;
Na wieżach czterech miast po chwili
Północ kolejno dzwoni -
Tysiąc gwiazd w wodzie płonie.

Odmiennie zegar bije każdy,
Cienko, basem z oddali.
On patrzy w głąb w odlane gwiazdy:
Starzec, dziewczyna z fali –
Dziecko, młodzian – powstali.

Najpierw z fal głowę widać tylko –
Rozgląda się dokoła,
Postać wynurza się za -chwilkę.
„Nowy most" - każdy woła –
„Poświęcić go wesoio!"

„Para gołębi niech zaczyna!"
W bieli młodzieniec i miła
Z mostu runęli już w głębinę:
I śmierć ich połączyła.
Tak kiedyś się zdarzyło.

Oklaski. - „Czas na milionera,
No, stary, kolej twoja!" –
„Ostatni dłużnik uciekł, teraz
Mnie uciec tak przystoi!"
Znów lustro wód w spokoju.

Trzeciego nawet już nie proszą,
Wszedł czwarty - „Skaczę wreszcie.
Quaterno zbiegło mi sprzed nosa!"
„Mnie honor - o, uwierzcie,
Zdobił mnie lat czterdzieści."

Skaczą: Na wodzie kręgi szersze.
Idzie chłopiec w tę stronę:
„Uczyłem się kobiety pierwszej,
Zabrakło mi mamony -
W nurt skok błogosławiony!"

Sędziwy starzec z brodą białą
Wolno na most się wlecze:
„Dźwigałem życie, sił nie stało.”
Nie klep biedy, człowiecze!
Wchłońcie go, wiry w rzece!

Nudna twarz, na pół malowana –
Jaśnie pani biadoli:
„Muszę się, biedna, stroić z rana,
Strój zrzucać - nocna kolej.
Dość mąk! Śmierć w falach wolę"

Z chrzęstem cwałuje szkielet męśki,
Szczerzy zęby wzburzony:
„Me berło sprawcą twojej klęski –
Padłeś, Napoleonie!"
„To wariat!" - szept na stronie.

Chłopiec na jego wskoczył plecy,
Ryk śmiechu brzmi daleko -
I do Dunaju we dwóch lecą:
„Z pocięglem majster czeka…
Nie mnie bić! Lepsza rzeka."

„Jam bogacz. Dość już!" - inny powie –
„Tym nudzę się po prostu!"
„Przyrzekłam wierność Alfredowi,
On żeni się z mą siostrą!"
Ich droga - w rzekę z mostu.

„Ja w pojedynku dałem słowo:
Leć, ciemna kulo, w wody!"
„Bez wstydu była ma alkowa
I oto są powody,
Że nurt mym panem młodym."

Już nie z osobna, lecz się łączą –
Miga ludzka gromada
Jak morskie ryby latające
Alba jak ptaków stado,
Zrywa się, leci, siada!

Biją jak desyczu krople duże –
Z bąblami wodne pole.
Tłum samobójców w toń się nurza,
Krążąc jak w młyńskim kole;
Starczy wód - Dunaj w dole.

Wciąż patrzy chłopak… ślepną oczy,
Szurn w głowie, myśl się błąka.
Woda się coraz grożniej toczy,
Wiry wzrastają ciągle:
Czuje - prąd go przyciąga.

I któż się oprze takiej burzy,
Złamać zły pierścień zdoła?
Ludzkie go ramię nie rozkruszy. –
Już pierwsza - zegar woła:
Most pusty, cisza w koło.


作者
亚诺什·奥洛尼

译者
Aleksander Rymkiewicz

来源

https://www.babelmatrix.org/works/hu/Arany_J%C3%A1nos-1817/H%C3%ADd-avat%C3%A1s/pl/1725-Otwarcie_mostu


报错/编辑
  1. 初次上传:李大侠
添加诗作
其他版本
添加译本

PoemWiki 评分

暂无评分
轻点评分 ⇨
  1. 暂无评论    写评论