OdaWiktor Woroszylski 译

OdeCikos Ibolja 译


1
1
Gdy w blasku siedzę na górskim upłazie –
Sto seduto qui, sul dirupo scintillante.
wczesnego lata
La brezza lieve
wiew lekki jak wieczerzy ciepły dech
del estate novello alita,
tu do mnie wzlata.
come il calore di una cena invitante.
Serce do ciszy przyzwyczajam.
Cerco di abituare il mio cuore al silenzio.
Nieżmudne to staranie –
Non è tanto difficile –
starczy, że, co minione, w głąb opadnie,
qui si affluisce, ciò che era svanita,
głowa się schyli i bezwładnie
si reclina la testa
w dół zwiśnie ramię.
la mano è abbandonata.

Guardo il costone dei monti –
Patrzę na szczyty dookoła –
ogni foglia riflette
światłością twego czoła
la luce della tua fronte.
jaśnieje każdy skalny płat.
Per le vie non v’è nessuno, nessuno,
Na ścieżce - żywej duszy; widzę,
vedo la tua gonna
jak w zuchwałości swojej i bezwstydzie
sollevarsi dal vento.
suknię twą szarpie wiatr.
E sotto le fronde fragili,
Kiedy zaś patrzę na kruche listowie,
vedo cascar’ avanti i tuoi capelli,
to włosy twe spływają ku przodowi
sussultare i tuoi seni e
i pierś faluje, i wśród ech
- come il ruscello Szinva fugge via –
potoku Synwa, co hucznie się pieni –
rivedo, come nasce
wytryska, widzę to znów, na kamieni
sui rotondi sassi bianchi,
białym szeregu
sui tuoi denti, la tua angelica risata.
(na twoich zębach) cudotwórca śmiech.
2

Oh, quanto ti amo,
2
tu, che nei più profondi meandri del mio cuore,
O, jakżeś droga memu sercu,
hai indotto ugualmente alla parola,
ty, która mowy mojej wyraz
la solitudine insidiosa, tessitrice dei tranelli,
z przewrotnej samotności, w lochach duszy
e l’universo.
usadowionej, wydobywasz -
Tu, che ti stacchi da me, come la cascata
i z uniwersum.
dal proprio fragore, e scappi via piano,

finché io, tra le vette della mia vita,
Która jak od swych grzmotów siklawa - ode mnie
nella vicinanza del remoto, tuono, grido,
odżegnujesz się i mkniesz, uciszona, dalej,
tribolando per mare e per cieli,
póki ja, znad mego życia przepaści bezdennej,
come ti amo, dolce matrigna!
doganiam cię krzykiem, że - słyszysz? - kocham,
3
kocham ciebie, choć tyś moja macocha,
Ti amo come il bimbo la madre,
kocham ciebie, macocho, czule 1 zuchwale!
come i propri silenzi le fosse cupe,

ti amo come le sale la luce,
3
come l’anima la fiamma, il corpo la quiete!
Kocham ciebie -jak matkę dziecię niewinne,
Ti amo come amano la vita i mortali,
jak milczące stoki głuchą głębinę,
finché la morte non sopraggiunge.
jak drżący promień przestworza sine,
Custodisco ogni tuo sorriso, movenza,
jak spalanie się - dusza, jak trwanie - ciało!
parola, come gli oggetti caduti, la terra.
Kocham ciebie -jak życia każdą godzinę
Come l’acido nei metalli, cosi ti ho incisa
śmiertelnikom, ńim umrą, kochać przystało.
con i miei istinti nella mia mente,

tu, incantevole immagine bella,
We mnie każdy twój uśmiech, drgnienie czy słowo
dove il tuo essere tutto l’essenziale riempie.
zapada się jak przedmioty pod ziemię.
Strepitando passano i momenti,
W umysł mój jak kwas w płytę metalową
ma tu sei seduta muta nelle mie orecchie.
wtrawiłem cię podskórńymi instynktami,
Si accendono e cadono le stelle,
i teraz, o moja najsłodsza pani,
ma tu sei immobile nei miei occhi.
twa istota wypełnia tam wszelkie istnienie.
Tuo sapore, come il silenzio nella grotta,

raffreddandosi aleggia nella mia bocca,
Chwile z chrobotem się oddalają,
con le sue venature fine,
lecz w mych uszach twoje wciąż wibrowanie.
a volte intravedo la tua mano,
Gwiazdy gasną i na powrót się zapalają,
posata sul bicchiere d’acqua.
lecz w mych oczach trwasz piękna jak malowanie.
4
Twój smak, jak cisza pod jaskiń sklepieniem,
Oh, di che materia son fatto io,
wystygły wędruje mym podniebieniem,
se mi taglia, mi foggia il tuo sguardo?
twa dłoń przezroczysta na szklance drży,
Che sorta di materia e di luce,
na niej delikatna siateczka żył -
che prodigio degno di stupore,
jawą jesteś czy przywidzeniem?
che mi permette nell’inezia della nebbia

percorrere le fertili lande del tuo corpo?
4
E come il verbo s’è dischiusa alla ragione,
A ja? Gruda, magma, surowiec,
nei suoi arcani posso discendere!...
który wzrok twój kształtuje, kruszy i scala?
I circoli del tuo sangue, come cespugli
Czy też - ducha to rozświetlenie,
di rose fremono senza riposo.
zjawisko i objawienie,
Trasportano la corrente eterna,
że nicością swą owiać mogę i obejść
per sbocciare l’amore sul tuo viso,
urodzajną górską krainę twojego ciała?
che tuo grembo abbia il frutto benedetto!

Tessono le mille radicine ricamando
Że jak słowo w umysł na oścież rozwarty
il suolo sensibile del tuo stomaco,
wśliznąć się mogę w jego zakamarki!…
legando e disfacendo i nodi sul filo delicato –
Twój krwiobieg jak róży rozkwitły krzak
che la cellula del tuo nettare raccolga tanta schiatta,
nie ustaje w swych tajemnych obrotach
e i bei cespugli del tuo polmone frondoso
i przenosi z głębin odwieczny żar,
stormiscano la propria gloria!
by miłości kwiat na twych wargach trzepotał
La materia eterna felicemente avanza
i błogosławiony był owoc twego żywota.
nelle gallerie delle tue visceri,

la scoria acquisisce una vita ricca
Glebę zaś delikatną twych trzewi
nei pozzi bollenti dei reni operosi!
na wskroś haftuje plątanina korzeni
Sorgono colline ondulate,
i wrażliwe poszycie żołądka krzepi,
dentro di te tremolano costellazioni,
supłając i rozsupłując z zapałem -
si sommuovono i laghi, lavorano i cantieri,
by krążąc nie przelały się soki przez brzegi
brulicano milioni di animali vivi,
i szerokolistne płuc twoich krzewy
insetto,
swoją własną głosiły chwałę!
alghe,

la crudeltà e la bontà,
Niezniszczalna materia wędruje, szczęśliwa,
splende il sole, la luce floreale velata s’incupisce –
przez kiszek twoich tunele,
nella tua sostanza vaga
to zaś, co odrzucone - obmyte, przepływa
l’inconsapevole eternità.
przez gorące żródła gorliwych nerek!
5

Come grumi di sangue coagulati,
Urodzajem wzbierają twoje ugory,
cascano davanti a te
jasno jarzy się gwiazdozbiory,
queste parole.
w poruszeniu jezior, w fabryk rumorze
L’esistenza balbetta,
krząta się milion żywych stworzeń,
la sol cosa chiara è la voce della legge.
nosorożców,
Ma i miei organi alacri,
wodorostów,
da cui rinasco giorno dopo giorno,
okrucieństwo i dobroć, zbrukanie i czystość,
per la quiete si stanno preparando.
słońce świeci, chmurzy się zorza polarna –
Ma fin allora gridano tutti –
i ta, która samej siebie nie ogarnia,
tu, eletta tra la moltitudine
w zawartości swej trwa zabłąkana wieczystość.
di duemila milioni di persone,

tu l’unica, tu culla morbida,
5
tomba forte, letto vivente,
Jak skrzepy krwi
accoglimi dentro di te!
padają słowa
(Com’è immenso il cielo d’alba!
pod twoje stopy.
Schiere brillano nei suoi metalli.
Zajękliwy byt ze mnie drwi –
Mi offende gli occhi questo gran bagliore.
tylko praw przejrzysta jest mowa.
Son perduto, penso.
Lecz które wskrzeszają mnie co dzień, tak pracowite
Sopra di me sento un batter d’ali,
organy me - już się sposobią ze zgrzytem
è il battito del mio cuore.)
do zupełnej niemoty.
6

(Canto marginale)
Ale nim to nastąpi –
Mi porta il treno, ti seguo,
do ciebie wybranej
forse, entro oggi ti troverò,
rozlegnie się wołanie ich zawołane:
forse questo viso ardente si placa,
o, ty jedyna, ty ze wszystkiego, ty wszystko,
e in silenzio mi dirai qualche parola:
żywe łoże, twardy grobie, miękka kołysko,
Scorre l’acqua tiepida, fatti il bagno!
przyjmij mnie w siebie!…
Per asciugarti eccoti l’asciugamano!
(Z wysokości niebo zorzą broczy,
La carne si cuoce, ti placherà la fame.
blaskiem hufce spiżowe płoną.
Dove io giaccio, è là, il tuo letto!)
Jak ta światłość rani moje oczy!
Ginę, zda się, za promienną zasłoną.
I spoza mnie, znade mnie dobiega
mego serca łomot.)

6
(Pieśń boczna)
(Niosą mnie koła, drogą się wlokę,
może dziś jeszcze do ciebie dotrę,
może mnie poznasz, może obejmiesz,
może się nawet cicho odezwiesz:

Pluszcze letnia woda, obmyj się!
Oto ręcznik w kwiaty, otrzyj się!
Na ognisku mięso, posil się!
Leżę na posłaniu, połóż się.)


添加译本