Racz już dać mi uciszenie i ducha uspokojenie,
Któryś na Niebie!
Strzeż umysłu zwątlałego, serca strzeż zasmuconego,
wesprzyj w potrzebie.
Jako zarody, tak i mnie dusza ma w Tobie jedynie
nadzieję kładzie.
Racz Ty się nad nią zmiłować, nie chciej gniewowi folgować
ku jej zagładzie.
Aby wstawić się za nami, umierał między łotrami
Syn Twój jedyny,
Na Jego ofiarę pomnij, a w dobroci Twej zapomnij
moje przewiny.
Niechaj miłosierdzia Twego ogrom, nie grzechu mojego
przeważy szale;
Nie ma granic Twej litości, lecz szkaradzieństwo mych złości
jątrzy zuchwale.
Czy będą z uszczerbkiem Twego miłosierdzia niezmiernego
łaski jakowe?
Ty, któryś wskrzeszał tak wielu, zbudż i mnie, Odkupicielu,
na życie nowe.
Nie wódż mnie na pokuszenie, oddal ode mnie zwątpienie
w dobroć bez miary -
Dasz mi szczodrobliwie prawie, co obiecujesz łaskawie
wedle mej wiary.
Ramiona Twe prześwięte okrutnie dla mnie zamknięte
otwórz mi, Panie,
Wejrzyj na skrzydła mej duszy, ulecz je, gdy Cię poruszy
ich potrzaskanie.
Bym Cię wielbił życie całe, bym, bezgrzeszny, śpiewał chwałę
Twego imienia,
Bym, gdy się dopełnią lata, umiał odejść z tego świata
bez przelęknienia.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论