Jak wszystko z czasem do siebie dojrzewa,
tak i ty śmiertelniejesz,
Okazje nikną; a nuż, lub może, trzeba
przeszłością pewnieje.
Rzedną spójniki i przyjaciele.
Lepiej tak! Przywykniesz.
I gdy ręki, gdy nogi ubędzie,
protezą skrzypniesz.
Bez nóg chodzić, bez rąk zaczniesz pisać.
Nic nie będzie twoje.
Bez ust się wypowiesz. Da się to wytrzymać.
Przykładów mamy wiele.
Kto jednak czas po węgiersku odmieni?
Nastanie pora skrótów, cięć,
półsłówek. Fałszu kropek. Wykrzyknik na ziemi
legnie jak nagrobek. A twoja będzie śmierć.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论