palić nie wolno, tu nie uniwersytet, tu się nie pali – lecz czeka,
ani mi spocząć, miasto, ani czuwać,
miasto, przeludniony dworcu,
nie witaj mnie jeszcze listem gończym,
nie pozdrawiaj, nie przeklinaj;
bezludny, nie umiem z ciebie, miasto, się wywikłać,
ani mi do szpitala, ani do więzienia,
do więzienia snu;
palić nie wolno, płomieniu, jasnowidzu wieczoru,
w więzieniach snu, w sierści powietrza,
nie zbudzić mi się, miasto, pod twoimi mostami,
szepcze kalekie słowo zapomnianego języka,
który jest moją jedyną ojczyzną;
co ukrywasz pan pod płaszczykiem podróży,
spytają, i nawet dowód osobisty będzie dowodem przeciwko mnie
a jedyną wiarą – niewierność,
ufna niewiara: żeby kogoś poznać, trzeba z nim
wyjechać
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论