Grzmi, prawda, że też nie śpisz
Zostawiłam otwarte okno na noc
Hałas zerwał cię z łóżka
Kiedy spadla szklanka
Trzasnęły okiennice
Błyskawica rozdarła nieboskłon na pól
Rozłożyły się jak łany pszeniczne
Niczym jabłko roztłukła się szklanka na pól
Po parkiecie płynęła woda
W przeciągu trzepotała firanka
Nie było światła na czworakach ostrożnie
Szukałam zsunęła się kołdra
Sama nie wiem dlaczego poszłam po szufelkę
Nigdy nie widziałam żeby szkło się tak tłukło.
Mógłbyś już coś powiedzieć jeśli nie z innego
Powodu to chociaż dla zabicia tej ciszy
Ale jeśli spisz nie musisz odpowiadać
Był silny wiatr, zrywał liście
Nigdy nie umiałam tak przełamać jabłka
Rękoma na dwie równe części–
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论