Swoboda Tajemna


Przekazywali sobie ściany
jak plazmę życia.

Hodowali w rodzinie
	pra-szafy
	pra-klamki.

Gdy rozkręciły się zwoje schodów
gdy poszedł dom
   na dno,
czuli: szafa została w ich małej wątrobie,
myśleli prawie: kredens istnieje
      poprzez powiedzenie.
wystarczy zskrzyczeć ustami -
śmieją się drzwi...

Krajobraz rozłupanym na syntezy
szli do podłogi obiecanej,
którą obiecywał
każdy sam sobie.

Nie zaśpiewali Eklezjasty.

Marność jest dla wybranych.

Wybranych jest mało.

Albowiem - wybiera
  każdy -
   sam siebie


作者
米隆·比亚沃舍夫斯基

报错/编辑
  1. 初次上传:传灯
添加诗作
其他版本
添加译本

PoemWiki 评分

暂无评分
轻点评分 ⇨
  1. 暂无评论    写评论