Ale to, co byto, już nigdy nie powróci.
Czas jest ulicą jednokierunkową.
To co teraz huczy ciągle, przekraczamy
to suchą stopą: to w przeszłość natychmiast
wsiąka. Noga nie poniesie skoczka
nigdy wstecz, nigdy się nie odbije i nigdy
nie będzie catością, co pękło, plama nie zniknie,
albo jeżeli nawet, po drążonych przez robactwo przestrzeni
międzyplanetarnej mógłbyś opadać
głową w górę, póki dosięgniesz punktu,
w którym wszystko szlag trafił, żebyś mógł
naprawić zaplątane oczka przeszłości
od samego początku, żeby było inaczej, nie jak było,
w kołysce uduś tyrana albo też nakłoń
własnego dziadka do tego, by wyemigrował
lub też niespodziewanie stwierdź: oto jesteś z powrotem
we własnym dzieciństwie, jest akurat niedziela,
południe, właśnie nalewają rosół do talerzy,
a ty siedzisz w skafandrze kosmonauty, patrzysz na nich
wszystkich, poroniony embrion
przesztości, idziesz ku nim jak na szczudłach
i może tylko jeden dźwięk, jakbyś ich nakłaniał
albo zakazywał, delikatnie szepczesz: „Zrób to!" albo „Nie rób!"
- wszystko na próżno. Bo przecież nie można
wyciągnąć tylko jednej zapałki, musisz wziąć wszystkie,
tak mocno zaciska je silne pogmatwanie przeszłości.
Jak spychacz przesuwa przed sobą
wszystko co byto i co po tym przyjdzie,
to, co raz się zdarzyło, nigdy się nie kończy, nieważne
winien czy ofiara: nie zapominasz, nie zapominam,
uraza rodzi urazę, rana - ranę. Nie ma tego, kto jak ze zrzuconej
z siebie szaty, z własnej przeszłości by wyszedł
i rzekłby: „Tak, to właśnie ci uczyniłem,
tak samo jak i inni mi czynili, wybacz, proszę!".
A jeśli mógłby, jeśli by jednak powrócił,
ten, kto nigdy i znowu mówiłby o rachunkach za gaz,
o cieknących kranach, a ty odpowiedziałabyś tak jak
niegdyś, ale nie powiedziałabyś: „Nie odchodź jeszcze!
Pół życia mi zabierzesz, jeżeli odejdziesz!".
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论