Wy pokonani i wygrani,Rok za rokiem wpatrzeni w fotografię białego dworuI towarzystwa w letnich strojach zebranego przed gankiem,Przebaczcie mnie, paniczowi z dobrej rodziny,Że jeszcze w szkole zdradziłem was,Wybierając się na karkołomną wyprawę do krain intelektu,W których nie posuwa się nad tłumem wiernych baldachim na Boże Ciało,Girlandy z liści nie ozdabiają wnętrza parafialnego kościoła. Księżycowe jałowizny, samotność gniewOkazują się jednak potrzebnePo to, żebym mógł podnieść do drugiej potęgi Mój powiat i was, moje cienie,Którzy przybywacie na moje wezwanie,Dlatego tylko, że byłem człowiekiem ze skazą,Wyłączonym z ojców obyczaju,I znaczona mnie była inna wierność.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论