Nie powinna istniećze względu na poczęcie,embrion i poród,szybkie dorastanie,uwiąd i śmierć,bo co jej do tego. Nie może mieszkaćw alkowach serca,w zgryźliwościach wątroby,w sentencjach nerek,ani w mózgu zdanym na łaskę tlenu. Nie powinna istnieć, ale istnieje.Ten, który jej służył,leży zmieniony w rzeczwydaną rozpadowi na sole i fosfaty,zapadającą sięw swój dom chaosu. Rano rozdzwoniły się telefony.Kapelusze ze słomki, śliskich włókien, płótnasą przymierzane w lustrachprzed wyjściem na plażę.Próżność i żądza dalej zajęte sobą. Oswobodzona z majaków psychozy,z krzyku ginących tkanek,z męki wbitego na pal. Wędruje światem.Wiecznie jasna.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论