Radosny mój bieg po ciemnych parkach jesienią,Kiedy na ścieżkach igliwie albo szelest liści,I polany pod dębami pustoszeją,Gasną sine oka telewizji. Takiej lekkości kroków nigdy nie miałem,Chyba dawno, chyba dawno w moje poranki ośmioletniego.Uniesiony nad ziemią, napojony światłem,Nie ustaję w napowietrznym biegu. Nieżyczliwie mnie wita przebudzona jawa.W dzień o lasce powoli pełznę, astmatyczny.Ale noc mnie na długie podróże wyprawiaI tam, jak na początku, świat nowy i śliczny.
PoemWiki 评分
暂无评论 写评论