Partra szállottam. Levonom vitorlám.
Otom ujrzał brzeg i winduję żagle.
A szelek mérgét nemesen kiálltam.
Furii wichrów złych dotrzymałem pola.
Sok Charybdis közt, sok ezer veszélyben
Pośród Scylii paszcz, między burz tysiącem
Izzada orcám.
Pot mnie oblewał.
Béke már részem: lekötöm hajómat,
Gdzie spokojna toń, statek zakotwiczę,
Semmi tündérkép soha fel nem oldja.
Nie odwiąże go żadna mara zwodna.
Oh te, elzárt hely, te fogadd öledbe
Ty, zatoko cisz, weź na swoje łono
A heves ifjút!
Młodość burzliwą!
Bár nem olly gazdag mezeim határa,
Choć folwarczek mam nie tak urodzajny,
Mint Tarentum vagy gyönyörű Larissa,
Jak w Tarencie był czy w Larysie ślicznej,
S nem ragyog szentelt ligetek homályin
I nie świeci skroś mrok świętego gąju
Tíburi forrás:
Tyburskię żródło;
Van kies szőlőm, van arany kalásszal
Za to winnic dość oraz łan, co w darze
Bíztató földem: szeretett Szabadság
Złoty niesie kłos; i umiłowana
Lakja hajlékom. Kegyes istenimtől
Wolność weszła w dom. Zali dobre bóstwa
Kérjek-e többet?
Prosić o więcej?
Vessen a Végzet, valamerre tetszik,
Niech mnie, dokąd chce, rzuca los niestały,
Csak nehéz szükség ne zavarja kedvem:
Byle nadmiar trosk nie popsował chęci,
Mindenütt boldog megelégedéssel
Wszędzie mogę iść i z pogodą ducha
Nézek az égre!
W niebo spoglądać,
Csak te légy vélem, te szelíd Camoena!
Ty mi jeno dłoń daj, Kameno miła!
Itt is áldást hint kezed életemre,
Twa obecność śle mi błogosławieństwo.
S a vadon tájék kiderűlt virány lesz
I najdzikszy kąt kwieciem przyozdobi
Gyenge dalodra.
Cicha twa lutnia.
Essem a Grönland örökös havára,
Choćbym deptać miał wieczny śnieg Grenlandii
Essem a forró szerecsen homokra:
Lub gorący piach u etiopskich plemion,
Ott meleg kebled fedez, ó Camoena,
Twoja ciepła pierś chroni mnie, Kameno,
Itt hives ernyőd.
Cień twej zasłony.